Nigdy nie piekłam tarty, ogólnie nie piekę zbyt często, szczególnie po ostatniej wpadce z marchewkowcem- zakalcem;( Świat należy do odważnych, więc pobiegłam do sklepu po blaszkę do tarty. Po upieczeniu stwierdzam, że mogłam dodać trochę więcej mąki do ciasta, ale i tak wyszło pusznie.
Składniki:
- szklanka mąki
- kostka masła
- pół szklanki cukru
- 2 żóltka
- 3 łodygi rabarbaru
- 2 banany
Miękkie masło ugniatamy z mąką, cukrem i żółtkami. Ugniatamy tak długo aż ciasto stanie się zbite i plastyczne. Kiedy już osiągniemy pożądany efekt masę zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 0,5 h. Blaszkę do tarty smarujemy masłem, wykładamy rozwałkowane ciasto. Rabarbar kroimy w kostkę, rozkładamy na blaszce, banany tak samo. Posypujemy cukrem. Zostało mi ciut ciasta i zrobiłam małe wałeczki i porozkładałam je wzdłuż blaszki. Ciasto pieczemy w temperaturze 180 stopni, ale jak długo, to nie powiem, bo jak zwykle nie mierzyłam czasu. Po prostu zaglądałam co jakiś czas do piekarnika;) Takie moje małe gapiostwo. Mistrzem estetyki nie jestem, ale smak ciasta rekompensuje jego niedbały wygląd;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz