Ogólnie nie kupuję tych słodyczy zbyt często. Nie sa drogie, kosztują 2 Ł za paczkę, ale i tak pozwalam sobie na nie tylko jak jest przecena na 1Ł :D Magic stars'y i żółte M&M'sy lubę najbardziej.
Wędrując po tesco zastanowiła mnie jedna rzecz...dział z herbatą- mizerny. Zawsze Anglia kojarzyła mi sie z dobra herbata, tea time, tea break i takie tam o 17... a tu takie wielkie rozczarowanie. Odniosłam tez wrażenie, że herbata liściasta to rarytas, bo na pólkach można było znaleźć tylko herbaty w saszetkach, piramidkach. Ku mojemu zdziwieniu w ofercie nie było w ogóle herbat Lipton. Można było śmiało wybierać spośród marki Twinings, jeszcze raz Twinings i tesco quallity. Eanglish breakfast króluje i dominuje na półkach. Nie cierpię tej herbaty. Na rozgrzewkę Twinings oferował kilka mieszanek z imbirem i kardamonem, oraz pieprzem, pojawiały się też herbaty z miodem i rumiankiem, mięta- tego nie może zabraknąć. Wszelkie owocowe mieszanki: owoce leśne, mango i brzoskwinia, mango i truskawka, jabłko cynamon... Niby trochę tego było, ale i tak czuje niedosyt wobec braku sypanej herbaty. Wiele razy spacerując po mieście małam chęć w chłodny dzień napić się w lokalu herbaty...rozczarowałam się również. W kawiarniach można było raczyć się albo miętową herbatą, english breakfast lub jakąś tam owocową- wszystko w torebkach. Brakuje mi herbaciarni. Po prostu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz